Dzisiaj jest sobota, 31 lipca 2010r.,
Imieniny: Ignacego, Lodomiry, Romana
...z pamiętnika pewnej mężatki
autor: Joanna Makurat
Chciałabym podzielić się z Wami moją historią równie śmieszną jak żałosną, kiedy to przez własną głupotę omal nie rozbiłam swojego własnego szczęśliwego małżeństwa.
Adama poznałam parę lat temu podczas wakacji u Cioci w Niemczech. Był starszy ode mnie o siedem lat i od pierwszego wejrzenia zafascynował mnie swoją postawą mężczyzny spokojnego, ułożonego jakże zaradnego i pełnym poczucia humoru. Dla młodej dwudziestoletniej biednej dziewczyny z Polski taki ktoś był wyśnionym księciem, ale popłakiwałam tylko we snach i jako dobrze wychowana, skromna dziewczyna nigdy nie zrobiłam niczego w kierunku ukazania moich uczuć. Najwidoczniej los połączył nas już dużo wcześniej bo Adam nie mógł obronić się od strzały amora i przed końcem wakacji byliśmy zakochani jak Romeo i Julia. Mimo ogromnego uczucia nie zgodziłam się na współżycie za co potem bardzo mnie cenił i był dumny, że zapoznał tak porządną dziewczynę .
Ja i moje trzy siostry byłyśmy wychowywane przez bogobojną matkę i babcię, które wpajały nam, że skromność, czystość i dobroć pomogą nam w szczęśliwym życiu i tak też się stało w historii mojego małżeństwa kiedy to z bólem całej duszy opuszczałam Adama wracając do ojczyzny gdzie czekała na mnie rodzina, nauka na wymarzonych studiach i praca. Mój ukochany próbował mnie przekonywać, abym została w lepszym kraju, ale ja również zostałam wychowana na patriotkę i Polski nie opuściłam. Miłość jednak jest najsilniejszym i przeniosła serce Adama z powrotem na ojczyznę gdzie powrócił z ?wielkiej emigracji?. Było mu łatwo bo miał rodzinę na Śląsku a wyemigrował z matką gdy miał sześć lat.
Ślub braliśmy w pięknym starym kościele w Gdańsku, było ponad setka gości, w podróż poślubną wyjechaliśmy do Grecji, Adam kupił małe mieszkanie ale planowaliśmy budowę własnego domu, ja pracowałam jako urzędnik, pozostał mi rok do magisterki, a mój mąż postanowił otworzyć firmę poligraficzną. Znał się na tym bo miał za sobą lata praktyki, a przez znajomości w Niemczech mógł założyć spółkę międzynarodową, co jednak wiązało się z częstymi wyjazdami do Niemiec, ale mieliśmy do siebie całkowite zaufanie i było nam naprawdę jak w bajce do czego przyczynił się nasz nowonarodzony synek.
Widziałam jak daję szczęście Adamowi jaki jest dumny ze swojej pięknej, pracowitej i przede wszystkim(jak to zawsze podkreślał) porządnej żony. To prawda: nie paliłam, nie piłam, nie chodziłam nawet na spotkania z koleżankami bo wydawało to mi się wtedy niesprawiedliwe, że ja pójdę się bawić, podczas gdy mój maż ciężko pracuje, ale niestety diabeł czycha na słabe dusze i dałam się podkusić modzie i nowoczesności i któregoś dnia, gdy Adam był w delegacji przyjęłam zaproszenie na wieczór panieński mojej najmłodszej siostry. Oczywiście jakim był klub nocny z grupą tańczących i rozbierających się młodych mężczyzn. Musiałam coś przeczuwać bo po raz pierwszy zataiłam coś przed mężem obawiając się jego reakcji, był zawsze przeciwny życiu rozrywkowym kobiet, więc podczas wieczornej rozmowy telefonicznej ukryłam przed nim ten fakt i złamałam tym swoje święte zasady, za co oczywiście los mnie potem soczyście wynagrodził. Teraz wiem, że gdybym opowiedziała mu całą prawdę sprawa nie nabrałaby takich dramatycznych obrotów.
Musiałam być chyba mocno zgłodniała wrażeń i rozrywki, bo po początkowemu oburzeniu na widok męskiego striptizu, przeszłam w stan zaciekawienia, a po wypiciu paru drinków w stan euforii. Nie wiem jakim cudem pozwoliłam wyciągnąć się na parkiet jednemu z odzianych tylko w obcisłe slipy mężczyz/nie i odbyć tam z nim wyuzdane tańce erotyczne i pozwalając mu na kierowanie moich dłoni nawet pod swoje majtki. Cała widownia szalała moje siostry zwijały się ze śmiechu a ja byłam gwiazdą wieczoru. Nikt wtedy nie zwracał uwagi na to, że jakieś dwie dziewczyny robią mi zdjęcia.
Nie muszę chyba pisać jak czułam się następnego dnia, cały dzień miałam olbrzymiego kaca moralnego jak i zarówno pierwszego w swoim życiu kaca fizycznego. Nie mogłam się pozbierać, czułam się jak największy zbrodniarz świata, nawet nie mogłam spojrzeć dziecku w oczy więc wymówiłam się chorobą, aby nie odbierać go jeszcze od mamy. Za dwa dni wrócił Adam, a ja ciągle nie mogłam odnalezć równowagi psychicznej, pod grozbą zbiorowego morderstwa zabroniłam siostrom i koleżankom wspominania na temat mojego wyczynu. Próbowałam być nadal potulną i przykładną żoną ale coś mnie tamowało od środka, byłam oschła i tłumaczyłam to wymyśloną chorobą. Ja, brzydząca się kłamstwem pobożna kobieta, zaczęłam oszukiwać mojego ?ślubnego? i dałam się pociągnąć i popłynęłam z nurtem kłamstw. Na szczęście Adam wyjechał szybko zawiezć jakąś przesyłkę i mogłam znowu dochodzić do równowagi, byłam u spowiedzi dostałam rozgrzeszenie od Boga, ale niestety rozgrzeszenia od męża nie dostałam. Wrócił po dwóch dniach, czerwony ze złości z kolorową gazetą w ręku. Wtedy to pomyślałam, że wyszłam za demona. Jego krzyki nie ucichły przez następne dwa dni, a ja też mu wtórowałam, chciałam aby zrozumiał moje postępowanie, przecież nie stało się nic tak strasznego, ale dla mojego męża runął cały jego świat, wizerunek jego świętej żony przekształcił się w obraz rozpusty, pijaństwa i totalnej demoralizacji.
Adama poznałam parę lat temu podczas wakacji u Cioci w Niemczech. Był starszy ode mnie o siedem lat i od pierwszego wejrzenia zafascynował mnie swoją postawą mężczyzny spokojnego, ułożonego jakże zaradnego i pełnym poczucia humoru. Dla młodej dwudziestoletniej biednej dziewczyny z Polski taki ktoś był wyśnionym księciem, ale popłakiwałam tylko we snach i jako dobrze wychowana, skromna dziewczyna nigdy nie zrobiłam niczego w kierunku ukazania moich uczuć. Najwidoczniej los połączył nas już dużo wcześniej bo Adam nie mógł obronić się od strzały amora i przed końcem wakacji byliśmy zakochani jak Romeo i Julia. Mimo ogromnego uczucia nie zgodziłam się na współżycie za co potem bardzo mnie cenił i był dumny, że zapoznał tak porządną dziewczynę .
Ja i moje trzy siostry byłyśmy wychowywane przez bogobojną matkę i babcię, które wpajały nam, że skromność, czystość i dobroć pomogą nam w szczęśliwym życiu i tak też się stało w historii mojego małżeństwa kiedy to z bólem całej duszy opuszczałam Adama wracając do ojczyzny gdzie czekała na mnie rodzina, nauka na wymarzonych studiach i praca. Mój ukochany próbował mnie przekonywać, abym została w lepszym kraju, ale ja również zostałam wychowana na patriotkę i Polski nie opuściłam. Miłość jednak jest najsilniejszym i przeniosła serce Adama z powrotem na ojczyznę gdzie powrócił z ?wielkiej emigracji?. Było mu łatwo bo miał rodzinę na Śląsku a wyemigrował z matką gdy miał sześć lat.
Ślub braliśmy w pięknym starym kościele w Gdańsku, było ponad setka gości, w podróż poślubną wyjechaliśmy do Grecji, Adam kupił małe mieszkanie ale planowaliśmy budowę własnego domu, ja pracowałam jako urzędnik, pozostał mi rok do magisterki, a mój mąż postanowił otworzyć firmę poligraficzną. Znał się na tym bo miał za sobą lata praktyki, a przez znajomości w Niemczech mógł założyć spółkę międzynarodową, co jednak wiązało się z częstymi wyjazdami do Niemiec, ale mieliśmy do siebie całkowite zaufanie i było nam naprawdę jak w bajce do czego przyczynił się nasz nowonarodzony synek.
Widziałam jak daję szczęście Adamowi jaki jest dumny ze swojej pięknej, pracowitej i przede wszystkim(jak to zawsze podkreślał) porządnej żony. To prawda: nie paliłam, nie piłam, nie chodziłam nawet na spotkania z koleżankami bo wydawało to mi się wtedy niesprawiedliwe, że ja pójdę się bawić, podczas gdy mój maż ciężko pracuje, ale niestety diabeł czycha na słabe dusze i dałam się podkusić modzie i nowoczesności i któregoś dnia, gdy Adam był w delegacji przyjęłam zaproszenie na wieczór panieński mojej najmłodszej siostry. Oczywiście jakim był klub nocny z grupą tańczących i rozbierających się młodych mężczyzn. Musiałam coś przeczuwać bo po raz pierwszy zataiłam coś przed mężem obawiając się jego reakcji, był zawsze przeciwny życiu rozrywkowym kobiet, więc podczas wieczornej rozmowy telefonicznej ukryłam przed nim ten fakt i złamałam tym swoje święte zasady, za co oczywiście los mnie potem soczyście wynagrodził. Teraz wiem, że gdybym opowiedziała mu całą prawdę sprawa nie nabrałaby takich dramatycznych obrotów.
Musiałam być chyba mocno zgłodniała wrażeń i rozrywki, bo po początkowemu oburzeniu na widok męskiego striptizu, przeszłam w stan zaciekawienia, a po wypiciu paru drinków w stan euforii. Nie wiem jakim cudem pozwoliłam wyciągnąć się na parkiet jednemu z odzianych tylko w obcisłe slipy mężczyz/nie i odbyć tam z nim wyuzdane tańce erotyczne i pozwalając mu na kierowanie moich dłoni nawet pod swoje majtki. Cała widownia szalała moje siostry zwijały się ze śmiechu a ja byłam gwiazdą wieczoru. Nikt wtedy nie zwracał uwagi na to, że jakieś dwie dziewczyny robią mi zdjęcia.
Nie muszę chyba pisać jak czułam się następnego dnia, cały dzień miałam olbrzymiego kaca moralnego jak i zarówno pierwszego w swoim życiu kaca fizycznego. Nie mogłam się pozbierać, czułam się jak największy zbrodniarz świata, nawet nie mogłam spojrzeć dziecku w oczy więc wymówiłam się chorobą, aby nie odbierać go jeszcze od mamy. Za dwa dni wrócił Adam, a ja ciągle nie mogłam odnalezć równowagi psychicznej, pod grozbą zbiorowego morderstwa zabroniłam siostrom i koleżankom wspominania na temat mojego wyczynu. Próbowałam być nadal potulną i przykładną żoną ale coś mnie tamowało od środka, byłam oschła i tłumaczyłam to wymyśloną chorobą. Ja, brzydząca się kłamstwem pobożna kobieta, zaczęłam oszukiwać mojego ?ślubnego? i dałam się pociągnąć i popłynęłam z nurtem kłamstw. Na szczęście Adam wyjechał szybko zawiezć jakąś przesyłkę i mogłam znowu dochodzić do równowagi, byłam u spowiedzi dostałam rozgrzeszenie od Boga, ale niestety rozgrzeszenia od męża nie dostałam. Wrócił po dwóch dniach, czerwony ze złości z kolorową gazetą w ręku. Wtedy to pomyślałam, że wyszłam za demona. Jego krzyki nie ucichły przez następne dwa dni, a ja też mu wtórowałam, chciałam aby zrozumiał moje postępowanie, przecież nie stało się nic tak strasznego, ale dla mojego męża runął cały jego świat, wizerunek jego świętej żony przekształcił się w obraz rozpusty, pijaństwa i totalnej demoralizacji.
Ten artykuł komentowano 2 razy.
Komentarz został dodany przez Pawel dnia 10-02-2008
Znakomicie opisany sposób, w jaki kobiety wbijają facetów w poczucie winy.Komentarz został dodany przez ja dnia 08-06-2008
....
Dodaj swój komentarz!
Zobacz także
- Piotr Mart, Jak zrozumieć faceta?
- Marek Kawecki, Co robisz źle?
- Aleksander Łamek, Toksyczne relacje













